NEWS
Łzy nad grobem Mateusza. Mogiłę spowija intensywna woń białych kwiatów

W czwartek pochowano 18-letniego Mateusza, który zginął w tragicznym wypadku. Jego nagła śmierć wstrząsnęła rodziną, przyjaciółmi i mieszkańcami Chełma. Grób młodego mężczyzny pokryły białe kwiaty, a ich woń czuć już z kilku metrów.
Wypadek, do którego doszło w niedzielę (30.03) rano w Chełmie, odbił się szerokim echem w całym kraju. Toyota, podróżowało 10 osób (!) wypadła z drogowej, uderzyła w słupie oświetleniowym, a następnie dachowała. W przypadku dwóch 18-latków, którzy przybyli w bagażniku. 19-letni kierowca toyoty był zupełnie pijany. W środę (2 kwietnia) pochowano Filipa. Dziś (3 kwietnia) odbędzie się pogrzeb Mateusza. – Przecież ostatnio był tutaj. Śmiał się, rozmawiał, snuł plany i marzenia. Miał przed sobą całe życie – myślał na wnioski mszy świętej żałobnej kolega zmarłego 18-latka.
Zarówno Mateusz jak i Filip mieli świetną opinię wśród znajomych. – Filip to spokojny, poukładany chłopak. Mati? Uczył się i dorabiał w sklepie spożywczym – opowiada znajomy ofiar. – Pewnie dali się wtłoczyć na tył, bo byli najgrzeczniejsi i nie lubili kłótni.
Grób Mateusza przykryła “kołdra” białych kwiatów. Ich woń jest wyczuwalna z kilku metrów.
Tragiczny wypadek w Chełmie. Zginęło dwóch 18-latków. Kierowca pijany
Autem podróżowało łącznie 10 nastolatków w wieku od 17 do 19 lat z powiatu chełmskiego. Na miejscu dwóch 18-letnich użytkowników: Filip G. i Mateusz K, którzy znajdowali się w bagażniku. Z sześciu osób przewiezionych do mieszkania tylko jedna pozostała na zewnątrz. Pozostali nastolatkowie doznali ogólnych potłuczeń i zostali wypuszczeni do domu. Dodatkowy kierowca nieuleczalny. 19-letni Szymon C. trafił na 3 miesiące do aresztu. Pochodzenia śledczych, wypływających toyotą był zupełnie pijany i jechał ok. 120-130 km/h. Grozi mu od 5 do 20 lat więzienia.